Mój dzień w szkole był udany. Ku mojemu zaskoczeniu ludzie, których tam poznałam są bardzo mili. A ten dzień wyglądał tak:
Wstałam i zeszłam na śniadanie przygotowane przez Jade. Było wspaniałe.! Ubrałam się bardzo szybko, a tata zawiózł mnie do tej nowej szkoły. Na początku nie chciałam wogóle iść z auta bo nie sądziłam, że znajdę tam przyjaciół. W końcu jednak wyszłam. Kiedy już wchodziłam wpadłam na jakiegoś chłopaka. Był śliczny. Przeprosił mnie i powiedział, że nazywa się Federico. Odpowiedziałam mu, że ma bardzo fajne imię i chciałam uciec, lecz on mnie złapał za rękę i zapytał jak się nazywam. Wtedy na szczęście wszedł nauczyciel (Beto) i kazał nam się uciszyć. Potem przez cały czas Fede na mnie patrzył. Tak słodko... Kiedy zadzwonił dzwonek od razu do mnie podszedł i powiedział:
- Więc, dalej nie odpowiedziałaś mi na tamto pytanie. Jak masz na imię.?
- Mam...na...imię...Naty.
- Śliczne imię Naty.
I na tym urwała się ta rozmowa, ponieważ nauczyciel zawołał Fede.
Kiedy szłam, aby sobie usiąść podeszła do mnie jakaś dziewczyna, która jak się potem okazało nazywa się Ludmiła. Rozmowa przebiegła w ten sposób:
- Cześć. Nigdy cię tu nie widziałam. Jesteś nowa.?
- Hej. Tak jestem nowa. Nie znam tu nikogo.
- Mam na imię Ludmiła. A ty jak się nazywasz.?
- Nazywam się Naty.
- Ciekawe...założę się, że jak tylko tu weszłaś spotkałaś Federico...
- Tak...tak. Z kąd to wiesz.?
- Oh.! Naty on jest największym podrywaczem w szkole, ale nikogo nie zranił...
-To dobrze. Tylko...
I wtedy zadzwonił dzwonek na lekcję. On cały czas na mnie paczył i uśmiechał się. Tak minęły 3 lekcje i poszliśmy do domu. Ludmiła mnie odprowadziła, pożegnałyśmy się i poszła. Cały czas myślę o Fede. Jest kochany mój pamiętniczku...
Super.. :*
OdpowiedzUsuń